W sobotę, 3 stycznia 2026 roku, Stany Zjednoczone przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę operację wojskową w Wenezueli, która zakończyła się schwytaniem prezydenta Nicolasa Maduro oraz jego małżonki, Cilii Flores, a następnie ich ewakuacją z kraju. Operacja, o kryptonimie „Operation Southern Spear”, została potwierdzona przez urzędników amerykańskich, którzy powoływali się na wcześniejsze akty oskarżenia przeciwko Maduro w związku z udziałem w siatkach narkoterroystycznych. Wenezuelski rząd natychmiast potępił to działanie jako bezprawną agresję imperialistyczną, wywołując natychmiastowe alerty bezpieczeństwa w sąsiedniej Kolumbii oraz falę międzynarodowych reakcji.
Inwazja kinetyczna rozpoczęła się około godziny 2:00 czasu lokalnego (06:00 GMT) serią eksplozji w Caracas, co potwierdziły relacje świadków i doniesienia mediów, w tym Associated Press, które odnotowało co najmniej siedem wybuchów. Według wstępnych doniesień, cała operacja, przeprowadzona przez siły specjalne, w tym jednostki Delta Force i 160. Lotniczy Pułk Operacji Specjalnych, trwała krócej niż trzydzieści minut. Celami uderzeń, oprócz rezydencji prezydenckich, były obiekty wojskowe, takie jak kompleks Fuerte Tiuna, siedziba Ministerstwa Obrony, oraz baza lotnicza La Carlota, a także obiekty w stanach Miranda i Aragua.
Prezydent Donald Trump ogłosił sukces operacji za pośrednictwem platformy Truth Social, informując, że Maduro i Flores zostali „schwytani i wywiezieni z kraju”. Prokurator Generalna Pam Bondi ogłosiła, że para zostanie postawiona przed sądem w Południowym Okręgu Nowego Jorku. Wiceprezydent Wenezueli, Delcy Rodriguez, zażądała „dowodu życia” dla pary prezydenckiej, ponieważ jej rząd nie posiadał żadnych informacji o ich miejscu pobytu po aresztowaniu. Operacja ta stanowi eskalację trwającej od 1 września 2025 roku kampanii „Operation Southern Spear”, której oficjalnym celem było „wykrywanie, zakłócanie i degradacja ponadnarodowych siatek przestępczych i nielegalnych sieci morskich”.
Reakcje międzynarodowe na wtargnięcie wojsk USA na terytorium suwerennego państwa były spolaryzowane. Prezydent Argentyny, Javier Milei, sojusznik administracji Trumpa, publicznie celebrował schwytanie Maduro. Z drugiej strony, prezydent Kolumbii, Gustavo Petro, potępił akcję jako „atak na suwerenność Wenezueli i Ameryki Łacińskiej”, wzywając do zwołania nadzwyczajnych posiedzeń Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ, w której Kolumbia zasiadała jako niestały członek w 2026 roku. Rządy Rosji, Kuby i Iranu ostro potępiły działania USA jako akt zbrojnej agresji. W Europie, Hiszpania zadeklarowała gotowość do mediacji w celu deeskalacji konfliktu.
Wewnątrz Stanów Zjednoczonych, akcja wywołała kontrowersje wśród ustawodawców, gdzie Demokraci, w tym senatorowie Andy Kim i Ruben Gallego, kwestionowali konstytucyjną podstawę interwencji bez formalnego wypowiedzenia wojny. Historycznie, operacja ta jest porównywana do inwazji USA na Panamę w 1989 roku, mającej na celu obalenie Manuela Noriegi. Ponadto, Kolumbia, przyjmująca blisko 3 miliony wenezuelskich uchodźców, musiała rozmieścić wojska i służby ratunkowe na swojej granicy o długości 2 219 kilometrów w obawie przed nową falą migracji. Wenezuelska opozycja, reprezentowana przez liderkę Marię Corinę Machado, wezwała do wsparcia USA po aresztowaniu Maduro.



